Zadania i kompetencje służby bhp

Na wstępie należałoby przeprosić czytelników bloga za to, że ostatni wpis pojawił się niemal 2 miesiące temu. No cóż, rozwój osobisty i obowiązki czasem nie pozwalają na regularne tworzenie tekstów.

Drugą sprawą, o której również należy wspomnieć na wstępie jest to, że niniejszy wpis nie będzie miał charakteru standardowego – nazwijmy to poradnikowego. Będzie to wpis, skrócony, dotyczący własnych przemyśleń oraz wynikający z doświadczeń zawodowych a odnoszący się do zadań i kompetencji służby bhp.

Generalnie nie będziemy tu przytaczać całego rozporządzenia (dla tych, którzy jednak chcą sobie poczytać – Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 2 września 1997 r. w sprawie służby bezpieczeństwa i higieny pracy.), w którym określone są zadania i kompetencje służby bhp. Chciałbym tutaj odnieść się do kwestii postrzegania zawodu pracownika służby bhp oraz do wykonywanych przez niego zadań.

Pracownikom, jak również pracodawcom, potocznie nazywani bhpowcy, kojarzą się przede wszystkim:

– z przeprowadzaniem szkoleń;

– kontrolami, czy przestrzegane są przepisy bhp;

– utrudnianiem roboty przez swoje wymyślanie;

– nakładaniem kar.

Taki panuje stereotyp. Na szczęście w wielu sytuacjach jest on, nazwijmy to, martwy. Abstrahując od tego, w dużym skrócie należy przypomnieć wszystkim, że służba bhp ma zadania doradczo-kontrolne w zakresie bhp. Innymi słowy, bhpowcy są organem, który powinien doradzać, jak wykonać pracę bezpiecznie i zgodnie z prawem.

Zakres tegoż doradztwa jest piekielnie szeroki. Między innymi z powodu tak szerokiego zakresu dziedziny, jaką ogólnie się zawiera w skrócie bhp, utworzono studia wyższe. Pomijam fakt, że prowadzenie zajęć na takowych uczelniach odbywa się zupełnie w oderwaniu od rzeczywistości, co prowadzi do tego, że niestety osoby kończące takie studia stają przed ciężkim zadaniem znalezienia pracy w zawodzie, ponieważ nie posiadają tacy absolwenci odpowiednich predyspozycji – przede wszystkim wiedzy stricte prawniczej (kodeks pracy, ubezpieczenia społeczne, różnego rodzaju rozporządzenia, ale także wykładnia i interpretacja tychże przepisów) i doświadczenia praktycznego.

Moim zdaniem jest to największa bolączka wykonywania tego zawodu. Przygotowanie merytoryczne, ale także i praktyczne, pod względem tworzenia dokumentacji, przeprowadzania kontroli warunków pracy, podejścia do pracowników i kadry kierowniczej. Człowiek uczy się od podstaw wszystkiego dopiero po, daj Boże, znalezieniu miejsca pracy.

Ponadto, jak już wspomniałem wyżej bardzo skrótowo, służba bhp jest organem kontrolno-doradczym. Jednak w praktyce to bhpowcy opiniują (i nie raz tworzą) różnoraką dokumentację, która ma dosyć spore umocowanie prawne i kontekst dowodowy w razie np. wypadku przy pracy. Oprócz tego muszą dokonywać interpretacji przepisów prawnych a ich zdanie jest w razie wątpliwości wiążące jak również często rozwiązywać sprawy, które nie należą do zakresu bhp.

Zmierzam do tego, że w Polsce mamy taką instytucję jak zawód zaufania publicznego. Może trochę na wyrost, ale takie jest moje zdanie, a że żyjemy w demokratycznym kraju, to każdy ma prawo do swobodnej wypowiedzi. Sądzę, że biorąc pod uwagę zakres dziedziny do opanowania (prawno-techniczny), charakter pracy (m.in doradczy, kontrolny i opiniotwórczy), często mając wgląd w informacje nie przeznaczone dla oczu zwykłych pracowników, to właśnie zawód bhpowca powinien być traktowany jako zawód zaufania publicznego określony w odrębnych przepisach, jak chociażby zawód doradcy podatkowego.

Oczywiście teraz mamy tendencję do deregulacji zawodów, ale mając na uwadze powyższe, należałoby zastanowić się nad regulacją tego zawodu.

Jak wyglądać by miała regulacja takiego zawodu? Bardzo prosto, począwszy od zmiany nazwy na, załóżmy, doradca prawa pracy, zdanie egzaminu państwowego, odbycie odpowiedniej praktyki (aplikacji), która upoważniałaby do reprezentowania pracodawcy i pracowników przed sądami prawa pracy. Jeśli ktoś nie chciałby być takim doradcą – nie zdawałby egzaminu i pozostał bhpowcem.

Zapraszam do wyrażania opinii.

4 comments on “Zadania i kompetencje służby bhp
  1. Masz jak najbardziej rację – właśnie zwolniłem pracownika, po studiach „BHP” – zero wiedzy teoretycznej, praktyki nawet nie ma co wspominać (na tych „studiach” nie zrobili ani jednej dokumentacji powypadkowej), ludziom się wydaje, że jak odbębnią byle jakieś studia o „jakimśtam BHP”, to rynek pracy czeka tylko, żeby zatrudnić na stanowisku „popijacza kawy z plakietką ‚BHP'”, czyli najlepiej nic nie robić, ale za grubą forsę.
    Faktem jest, że te studia robią ludzie kompletnie bez predyspozycji (nieraz na miejscu zdarzenia można jeszcze znaleźć szczątki poszkodowanego, nieraz trzeba z prezesem poważnie porozmawiać itd.),ale nie sądzę, by dodatkowa regulacja coś zmieniła. Przecież teraz też wymagany jest najmniej roczny staż w służbie BHP i co? Dalej jest tak, jak było.
    BTW: fajny blog, trzymam kciuki i zapraszam też do mnie.

  2. Obecnie studia z zakresu bezpieczeństwa i higieny pracy zastąpiły różnego rodzaju kursy, które sprawdzają się równie dobrze. Wbrew pozorom wiedza jest na podobnym poziomie, a najbardziej wśród firm pożądani są pracownicy z doświadczeniem i wiedzą zarówno w teorii jak i praktyce.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *